wtorek, 27 stycznia 2015

Popijając owocową herbatę

 Ok, w końcu druga część (niestety nieco krótsza). Mam nadzieję, że się spodoba, mimo, że ostatnio cierpię na brak inspiracji odnośnie tego etapu akcji.
Whatever, enjoy.

***

-Dzień dobry…- nieśmiało zajrzałam do pokoju. Siedział przy małym stoliku, był ubrany w szarą bluzę z zielonymi rękawami, na nosie miał okulary w bordowych oprawkach a ciemne blond włosy ustylizowane na lata 40. w klimacie Jamesa Deana- podgolone boki i grzywka zaczesana do tyłu. W ręce trzymał kubek parującej herbaty z suszonymi owocami, na talerzu obok leżały zawijane ciasteczka ze słodkim twarogiem i bakaliami, które ukradkiem podjadał. Po zobaczeniu mnie szybko odłożył ciastko z powrotem na talerz, mimo, że było już nadgryzione i poderwał się nagle. Patrzył ze zdziwieniem przypominając sobie, kim jestem i dlaczego tu przyszłam. Zmrużył oczy, co ułatwiło mu skupienie i powiedział w końcu:
-To ty, już jesteś! Siadaj, musimy porozmawiać. Chcesz herbaty?
Oczywiście, że chciałam herbaty, kocham herbatę.

Po tym jak dostałam kubek gorącego napoju, Piotrek- tak się przedstawił, wyjął gruby zeszyt i notował każdą moją odpowiedź. I wszystko byłoby fajnie, miło i jak najbardziej normalnie, gdyby nie pytania, jakie mi zadawał.
A mianowicie:
,,Czy potrafi pani strzelać z łuku i kuszy?'',
,,Jak dobra jest pani z chemii, biologii i fizyki?'',
,,Co pani sądzi o teorii strun bozonowych?'',
,,Jest pani krótkowidzem czy dalekowidzem?''
,,Czy wierzy pani w zjawiska paranormalne?'' i mnóstwo innych, równie nietypowych.
Co ja mu miałam powiedzieć? Strzelać jako tako umiałam, kiedyś się w tym szkoliłam, o kilku teoriach czytałam w internecie, aczkolwiek o tej nie słyszałam zbyt wiele, nie wiedziałam, czym jest ,,Drugi Wymiar'' i czy w ogóle istnieje, a ,,zielone psy marmurkowe'' i ,,parenkile'' też niewiele mi mówiły.
Uznałam to wszystko za swego rodzaju test. ,,Zadając dziwne pytania, niektóre praktycznie bezsensowne i w żaden sposób nie wiążące się z zawodem pomocy domowej może sprawdzać moją determinację i opanowanie.''-myślałam-,,Tylko po co? Mam być zwykłą pokojówką, może czasem bym obiad ugotowała czy babci pomogła, ale od razu jakieś testy umysłowe mi robić?''

Tak więc nie miałam wyjścia. By sprawić jak najlepsze wrażenie, mimo, że jakoś bardzo mocno mi na tej pracy nie zależało, zaczęłam wypowiadać się po swojemu na tematy, o których nie miałam najmniejszego pojęcia. Wyszedł z tego prawdopodobnie tylko bełkot przepełniony powtórzeniami, (zbyt) prostym słownictwem i jąkaniem, aczkolwiek w mojej głowie brzmiało to o wiele lepiej i bardziej ,,naukowo''.

Herbata dawno wystygła, a kremowy, puszysty kot zostawił na świeżo wypranych spodniach wystarczająco dużo włosów, bym znalazła sobie zajęcie na kolejne kilka godzin. Bardzo nie lubię zdejmować zwierzęcej sierści z ubrań, szczególnie z czarnych ubrań.

Zignorowałam oba te smutne fakty i zajęłam się poważniejszymi przemyśleniami. Miałam chwilę, by uspokoić wzburzone obcym człowiekiem myśli i skoncentrować się na doborze słów, z czym bywa u mnie ciężko. Piotrek uważnie czytał swoje notatki obracając długopis między dwoma palcami lewej ręki, na jego twarzy było widać niesamowite skupienie. Zmarszczył czoło i nieświadomie ułożył usta w ,,dziubek''. Uwielbiam, kiedy to robi i choćby nie wiem, jak poważna była sytuacja, ta mina zawsze poprawia mi humor. Zamyśleni ludzie potrafią robić naprawdę dziwne rzeczy. Niektórzy stukają palcami, inni robią ,,dziubki''.
To przecież całkiem normalne. Dziubki też są normalne, komiczne, ale normalne.

W pewnej chwili zatrzymał długopis, podrzucił go i złapał po obrocie w powietrzu. Bez słowa otworzył laptopa, którego zauważyłam dopiero teraz, ponieważ był przykryty haftowaną serwetką i (wnioskując po charakterystycznym dźwięku) odpalił Skype'a. Nieco mnie to wtedy zaniepokoiło, ponieważ obawiałam się rozmowy z kolejnymi, obcymi ludźmi i nie myliłam się.
Na ekranie pojawiły się trzy twarze.
Tak, trzy nieznajome twarze, które były dla mnie niczym trzy bolesne kopnięcia w kostkę.
Nie lubię obcych ludzi, tak samo, jak nie lubię kociej sierści na czarnych spodniach.

4 komentarze:

  1. Opisałaś wszystko tak idealnie, że potrzebowałam sobie niczego więcej "doobrażać" *o*
    Kot mimo iż piękny, mógłby te kłaki jakąś taśmą pozlepiać czy co.
    Mam nadzieję, że ci ludzie nie będą źli, znaczy będą przyjacielscy, lubię takie postacie... czasem.
    A pytania jak najbardziej normalne, przecież to istotne czy ktoś wierzy w zjawiska paranormalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^ starałam się to wszystko zobrazować najlepiej, jak potrafię i zastanawiałam się, czy nie opisuję wszystkiego aż za mocno. Jakby gdzieś trafił się głupi błąd czy coś innego to proszę od razu pisać.

      Usuń
  2. Jest dobrze, ba nawet bardzo dobrze, Lubię koty. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz!!! Czekam na dalsze wpisy!

    OdpowiedzUsuń